Komfortowy dom starości
Zarówno w Polsce, jak i w Ameryce na progu kampanii prezydenckiej strategiczne myślenie kończy się perspektywą najbliższych wyborów

Prawdziwym sprawdzianem dla premiera będzie sposób, w jaki rozwiąże problem ACTA i czy dotrzyma słowa danego internautom
Zarówno w Polsce, jak i w Ameryce na progu kampanii prezydenckiej strategiczne myślenie kończy się perspektywą najbliższych wyborów
Januszowi Palikotowi trzeba oddać rację w jednym. Pod jego m.in. wpływem zmienił się sposób uprawiania polityki. Mozolne ucieranie konsensusu, merytoryczne debaty zostały zastąpione przez polityczny show. To on wprowadził do polityki happening, ale też znalazł nieprzebrane rzesze naśladowców.
Ci, którzy spłacają kredyty, którzy chcą żyć spokojnie (pewnie większość), którzy chcą wychować dzieci (pewnie większość), którzy chcą jeździć na wakacje (pewnie większość), nie mają refleksji wolnościowych. Nie są spadkobiercami pięknej tradycji patriotycznej i nie zasługują na miano Polaków, bo zajęci własnym zwykłym życiem nie dostrzegają i nie chcą dostrzegać zagrożenia, w jakim znalazła się u nas wolność. Tak wynika z wywiadu, którego udzieliła "Rzeczpospolitej" dziennikarka Joanna Lichocka sfrustrowana tym, że żadna ze stacji telewizyjnych nie chce wyemitować jej dwóch filmów dokumentalnych.
Rozkręca się jeden z najbardziej interesujących wyścigów politycznych świata. W zeszłym tygodniu w stanie Iowa, dziś w New Hampshire można obserwować kolejne odsłony prawyborów, które wyłonią kandydata Republikanów w wyborach prezydenckich.
Po kilku dniach zamieszania z listą leków refundowanych premier Donald Tusk powiedział "przepraszam" klientom aptek, którzy stoją w gigantycznych kolejkach niewidzianych od czasów PRL-u.
Odwoływanie się do papieskiego nauczania świadczyć może o intelektualnym lenistwie. Ale czasem nie ma wyjścia, bo zdefiniowanie niektórych pojęć wymaga odwołania się do wyższej rangi autorytetu.
Zaraz po wyborach pisałam ("Tuskobus bis", "Gazeta", 11 października), że Donald Tusk powinien zachować swój autobus - jeździć po Polsce, podtrzymując kontakt z wyborcami, i wyjaśniać rządowe decyzje. Wtedy jeszcze nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, w jak dramatycznej sytuacji jest Europa (a może rząd już wiedział, ale nie mówił) i jak wielkie wyrzeczenia będą potrzebne, by wyprowadzić nasz kontynent na spokojne wody.
Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, jak mam obchodzić rocznicę 13 grudnia, nie chcę, żeby mnie ktoś wykluczał z kręgu osób dotkniętych traumą stanu wojennego
Politycy PiS są sprytni. W świecie postępującej laicyzacji Kościół będzie z życzliwością patrzył i wspierał tych, którzy bronią chrześcijańskich wartości. A Kościół w Polsce to wciąż jeszcze miliony wyborców. Korzyść jest więc obopólna