Grecki buntownik gra z Unią
Tonący brzytwy się chwyta, więc - choć nie ma pewności co do stałości poglądów Aleksisa Tsiprasa - zadeklarowaną przezeń chęć rozmowy o nowym programie pomocy dla Grecji przyjęto w Brukseli z zaciekawieniem.
Co będzie, kiedy odejdą ostatni weterani Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, jak Rosjanie nazywają drugą światową? Obchody rocznicy zwycięstwa 9 maja bez nich to przecież nie może być to! Nic nie będzie. Pojawiają się nowi, młodzi frontowcy. Zawsze będzie kim przyozdobić trybunę na Placu Czerwonym.
Tonący brzytwy się chwyta, więc - choć nie ma pewności co do stałości poglądów Aleksisa Tsiprasa - zadeklarowaną przezeń chęć rozmowy o nowym programie pomocy dla Grecji przyjęto w Brukseli z zaciekawieniem.
W USA, gdzie wszyscy są imigrantami, nikt nikomu nie może powiedzieć, że jest na tej ziemi jedynie gościem, który winien uszanować wolę gospodarza. Ale imponująca odporność Amerykanów na zmiany składu etnicznego ich społeczeństwa nie byłaby możliwa bez założycielskiej rzezi Indian
Niby powszechnie wiadomo, że kampania wyborcza w USA jest szalona, ale skala zjawiska mimo wszystko zaskakuje. Oto dziennik "Washington Post" przeprowadził drobiazgowe śledztwo w sprawie szkolnych psikusów republikańskiego kandydata Mitta Romneya sprzed pół wieku i wyniki są - nie bójmy się tego słowa - porażające.
Nowy gospodarz Kremla chciałby pewnie przejść do historii w cenionej przez Rosjan roli "sobiratielia ziemiel russkich", czyli tego, który zbiera w jedno całe rozdzielone rosyjskie terytoria.
Tak francuski dziennik "Le Monde" zatytułował komentarz po wtorkowym spotkaniu François Hollande'a z Angelą Merkel w Berlinie.
Cypr, obejmujący 1 lipca prezydencję w Unii, znajduje się w głębokim kryzysie. A reszta Europy reaguje na to zbiorowym wzruszeniem ramion.
- Idź do piekła, ty morderco, zabiłeś mi brata! - krzyczał wczoraj w sądzie w Oslo młody mężczyzna, rzucając butem w siedzącego na sali rozpraw Andersa Breivika. Jak opowiadali świadkowie, na sali rozległy się oklaski. Ktoś krzyknął: "Brawo!", ktoś inny: "Wreszcie!". Część widowni była jednak zakłopotana. Podobno nawet ktoś się popłakał. Sprawcę zamieszania wyprowadzili z sali strażnicy.
Dzień przed zaprzysiężeniem Władimira Putina w Rosji rozpędzono w Moskwie demonstrację opozycji. Zatrzymano 450 osób, z których większość wypuszczono w ciągu kilku godzin. Niektórym wlepiono mandaty i grzywny. Dzień później posypały się kolejne zatrzymania, a w środę pierwsze areszty na 15 dni. Aresztowani - ci co zwykle: lewicowy działacz Siergiej Udalcow, prawnik i bloger Aleksiej Nawalny.
Aktywnych przeciwników "Putiszenko" ma w Moskwie może i niezbyt wielu, ale za to bardzo kreatywnych. Od dnia prezydenckiej inauguracji stale robią sobie cyrk z władzy
"Vaffanculo! Spieprzaj!" - apel włoskiego komika/blogera/aktywisty Beppe Grilla do zepsutych polityków dał mu rozgłos już w 2007 r. Teraz przyniósł mu sukcesy wyborcze
Karkołomne wolty polityków, lekceważenie parlamentu czy Sądu Najwyższego to wady wrodzone każdej demokracji, nie tylko izraelskiej. Ale siłą Izraela zawsze było to, że traktował swoją demokrację poważniej niż inne, bezpieczniejsze państwa, słusznie uznając, że bez niej nie przetrwa
Francja i Grecja - nowe rozdanie
Nie łudźmy się: sam Francois Hollande nie zmieni Europy. Ale obudził nadzieje na mniej dogmatyczne podejście do kwestii gospodarczych - stawianie raczej na wzrost a nie na cięcia i dyscyplinę, na nowy, bardziej otwarty na opinie innych krajów styl czy przesunięcie akcentów w polityce zagranicznej.
Jaka będzie Rosja przy Władimirze Putinie powracającym po czteroletniej przerwie na Kreml na sześć, a może i 12 lat? Tego nie wie nikt. A przede wszystkim - on sam. Najbardziej Putin obawia się nowej silnej fali światowego kryzysu. Jeśli cena rosyjskiej ropy znów spadnie, nie starczy pieniędzy na przedwyborcze obietnice, pojawi się ryzyko powszechnych niepokojów społecznych, hasła opozycji zyskają na popularności i trzeba się będzie dogadywać z przeciwnikami politycznymi.