Dziś premier Donald Tusk tłumaczył się internautom z rządowych pomysłów na ograniczenie wolności internetu. Ci atakują go za to, że pod pretekstem walki z hazardem w sieci rząd chce wprowadzić czarną listę domen, których internauci w Polsce nie będą mogli zobaczyć. Z żądaniem blokady mogłaby występować do specjalnego sądu policja, wywiad skarbowy lub służby celne. A jeśli sąd uzna, że stronę zablokować trzeba, operatorzy mają sześć godzin, by zamknąć do niej dostęp swoim klientom. Rząd tłumaczy, że chodzi mu tylko o walkę z przestępczością w internecie i ochronę nieletnich.